Wielkie porządki



Postanowienie na ten rok: pisać na blogu. Tak było. Uświadomiłam sobie, że tyle spraw, historii związanych z pojawieniem się Mani prosiło się o uwiecznienie, ale ciągle brakowało czasu na zebranie myśli, chęci. Moment wydawał się odpowiedni. Chciałam pisać o Groszku w jego podróży do nas i analogicznie o tym, jak to było z Manią, póki pamiętam, póki to wciąż bliskie. Chciałam zacząć od jego pierwszego zdjęcia. Było zdjęcie, bijące serduszko i dziwny smutek. Zamiast pisać czekałam. Najdłuższe 7 dni w życiu. Nie ma Groszka. Ale jest Mania. Jest Mania i trzeba pisać, nawet jeśli rzadko, to pisać, żeby nie zapomnieć o tym, kiedy stanęła na nogach, kiedy się uśmiechnęła, zaśpiewała pierwszą piosenkę. Zaczynam od jutra (sprawdzone w praktyce - jak mam deadline to mi rośnie efektywność).
tito 2010-01-31 19:45:18
skomentuj (3)