![]() |
Nie ma takiego miasta LondynNo to może faktycznie - będzie chociaż ten Lądek, Lądek Zdrój. Nie chce mi się pisać, mimo że się tak zarzekałam, ale dzieją się już takie rzeczy, że wymiękam. Już dawno powiedziałam, że ten rok powinien się zacząć od nowa i DOBRZE. Erase and rewind. Do tego ostatnie dni: ten samolot, te 30 trumien dziennie na Okęciu, te tłumy, ten Wawel co wszystkim staje w gardle, czarne skrzynki i biało czerwone flagi. Jak już myślałam, że enough is enough to przyszła wielka chmura znad Islandii i mi zakłóciła lot do Bęckiej. Nożesz kurwa, jakbym to ja codziennie latała to rozumiem - zdarza się. Ale to jest zwykła podłość. I tu mi się ciśnie na palce klasyk: "Bo są tacy, co wtykają nam szpilki - to nie ludzie, to wilki." W niedziele wpada do nas Obama i reszta. W wyrazie zniesmaczenia całą imprezą mam zamiar przesiedzieć weekend w domu. Dodatkowo zamierzam wyrazić swoje niezadowolenie z faktu spędzenia owego weekendu w domu, pozostając w piżamie i bojkotując tvn24. Na osłode. Mania wczoraj pół dnia chodziła i śpiewała " Gongin dunglo łen men aj medof", non stop, cały czas w tym samym rytmie i intonacji. Strasznie mnie ciekawiło, co to. I nagle, po południu oświecenie! Alicia Keys - Empire state of mind, a wers śpiewany przez Manię, to kawałek refrenu: "Concrete jungle where dreams are made of". Czy ona nie jest debesciara? tito 2010-04-15 21:42:32 skomentuj (2) |